Chirurgia w Gdyni część 1

Posted by: | Posted on: Sierpień 11, 2015
Read More ...

Ostatnio często bywam w Gdyni. Uczę się w tej miejscowości. Szkolę, by podjąć potem naukę w prestiżowej wyższej szkole. Od zawsze kręciła mnie biologia i chemia, więc nie jest dziwne, że wybrałem właśnie profil biologiczno-chemiczny w liceum ogólnokształcącym, które cieszyło się dobrą sławą na Pomorzu. Moi rodzice nakłaniali mnie na farmaceutykę, sądzili, że ten zawód to „pewniak” w przyszłości i będę miał na pewno po tym pracę. Ja jednak miałem inne plany. W wieku jedenastu lub dwunastu lat (dokładnie nie pamiętam) zdecydowałem się pomagać ludziom zabiegami na stołach operacyjnych. Mam na myśli oczywiście chirurgię. Wydawało mi się to najbardziej fascynującym zajęciem na świecie. Czy to uczucie nie może być piękne, gdy przeprowadzasz skomplikowany zabieg, taki, który decyduje o tym, czy człowiek będzie żył lub umrze i ratujesz tą osobę? Twoje serce przepełnia radość, jeszcze większa napełnia serca bliskich niedawno chorego. Tak, chirurg Gdynia był moim przeznaczeniem.
W czerwcu dwa tysiące trzynastego roku liczba zabiegów była najwyższa od kilku lat. Może świadczyły o tym dwie ostatnie cyfry roku, podobno tak pechowe? Może była to suma nieszczęść, które akurat przypadły na ten okres? Tego nigdy się nie dowiemy, jednak ja wtedy byłem bardzo ciekaw, jak wyglądają operacje z bliska i za wszelką cenę musiałem jakąś zobaczyć. Patrząc na to z perspektywy czasu, to był to jeden z najgłupszych pomysłów, na które wpadłem, jednak wywrócił moje życie do góry nogami. Wybrałem się do pobliskiego szpitala w Gdyni.





Dodaj komentarz